Strona główna - www.fulara.com
Fulara.com
Newsletter i ulubione
· Kanał RSS - nowości
· 
[więcej...]
Polecamy
·  www.SoundTrade.pl
·  Trio basowe Be3
·  Tomek na MySpace
Prywatna Szkoła Muzyki Rozrywkowej

REK Guitars - best choice for you!

RotoSound strings - finnest choice!

Taurus - wzmacniacze basowe

BOX - najlepsze nagłośnienie do techniki tapping oburęczny!

Merlin Pickups

Professional Cables

GMR gitary basowe

G-Lab efekty gitarowe

Magazyn Gitarzysta

Wydawnictwo ABSONIC

Guitar Zone - portal gitarowy

Kup płytę ''Doubleshred''

Jak nie brzmieć jak ktoś inny (bardziej lub mniej)
w 3-5 okropnie bolesnych lat

Autor: Wayne Krantz, 1998. Tłumaczenie: Adam Fulara

Na początku CHCEMY brzmieć jak ten, kogo lubimy. W ten sposób robimy pierwsze kroki na naszym instrumencie naśladując największych muzyków, a czasem nawet niezbyt wielkich. Po prostu chcemy brzmieć tak, żeby nikt nie miał wątpliwości, że potrafimy grać.

Po kilku latach wbijania się w buty swoich idoli, kopiowania licków, wyglądu, brzmienia, podejścia itp. możesz zapragnąć nadać bardziej osobisty rys swojej muzyce. To specyficzne poczucie może objawiać się na wiele różnych sposobów, poczynając od dręczącego uczucia w czasie grania specyficznego licku Courtney Love po raz sześćsetny, do odruchu wymiotnego pojawiającego się na same wspomnienie imienia Courtney. W zależności od intensywności tego uczucia możesz zechcieć podjąć pewne kroki w celu wyzwolenia się z zaistniałej sytuacji. Oto kilka moich przemyśleń w tym temacie.

Jeśli czujesz, że całe postrzeganie tego jak powinno grać się na gitarze związane jest wyłącznie z jednym muzykiem, możesz przestać go słuchać. Całkowicie. Ponieważ nie ma czegoś takiego jak "prawidłowy" sposób grania na gitarze. Sam tak miałem z Patem Methenym w 1980. Nie, to nie on brzmiał jak ja. To ja brzmiałem jak on. Kiedy zdałem sobie z tego sprawę niezbyt mnie to ucieszyło. Przestałem słuchać jego nagrań. To był niezwykle bolesny krok numer jeden (stanowiący sedno tego tekstu). W pewnym sensie musisz ZREZYGNOWAĆ z tego, co kochasz ponieważ to bardziej Ci szkodzi, niż pomaga. To jest jak pewnego rodzaju więzienie, które w wielu przypadkach tłumi kreatywność.

Powiedzmy, że już to zrobiłeś paląc na stosie wszystkie nagrania swoich idoli i nadal chcesz kontynuować egzorcyzm. Co dalej? Niezwykle bolesny krok numer dwa: przyjrzyj się niezwykle szczegółowo swojej grze. Przeanalizuj ją tak, jak entomolog analizuje rzadki rodzaj owada. Kwestionuj WSZYSTKO. Zacznij od brzmienia - czy możesz je zmienić tak, aby nie kojarzyło się natychmiast z brzmieniem innego muzyka? Może zmiana gitary? Wzmacniacza? Może zastosuj jakiś efekt, dodaj chorus, przesterowanie, delay itp.? Będąc leaderem zespołu - jak możesz zmienić kompozycje, aranżacje itp. tak, aby nie brzmiały jak kompozycje innych zespołów?

Zastanów się nad swoimi melodiami i harmonią. Czy mogą stać się bardziej lub mniej be-bopowe, fusion, rockowe, funky? Przyjrzyj się proporcjom pomiędzy elementom swojej gry. To proces polegający na reakcji: przyglądasz się temu, co masz wspólnego z innymi muzykami mającymi na Ciebie wpływ i eliminujesz to ze swojej gry zostawiając jedynie to, co niezbędne. Pamiętaj, że w muzyce nic nie trzeba. Jedyną rzeczą, której potrzebuje słuchacz jest to, byśmy po prostu dobrze brzmieli, a nie byśmy brzmieli jak nasz idol. Czasem trudno o tym pamiętać.

Powiedzmy, że zrobiłeś niezwykle bolesny krok numer dwa, zostałeś z nutą c, e i starą kaczką. Co teraz? Niezwykle bolesny krok numer trzy: otwórz się na swój wewnętrzny głos, sięgnij do swojej wyobraźni i spróbuj znaleźć coś, o czym będziesz mógł potem powiedzieć, że jest tylko Twoje. Dla mnie była to wyobraźnia rytmiczna. Ale to może być cokolwiek, każda mała i każda duża rzecz, harmonia, stan emocjonalny, kolor, melodia - cokolwiek. Jeśli już na to trafisz, postaraj się wyrazić to tak muzykalnie jak to tylko możliwe wykorzystując tą nutę c i e oraz tą starą kaczkę. Pracuj nad tym, rozszerzaj swój pomysł, projektuj swój rozwój. Nigdy nie wiadomo dokąd Cię to zaprowadzi.

Jeśli te środki wyglądają na skrajnie ekstremalne, możesz je dostosować do własnych pomysłów i celów w mniej radykalny sposób. Na początek zamiast kopiować kolejny lick swojego idola, możesz zastanowić się DLACZEGO on Ci się tak bardzo podoba? Czy ze względu na rytm, czy melodię, czy harmonię? Co do Ciebie przemawia? Potem spróbuj improwizować stosując to coś w swoich pomysłach. To dobry sposób na uczenie się od naszych idoli unikając kopiowania. Jest to też metoda maskowania wpływów innych muzyków na nasz styl.

Dla mnie, dla tworzonej przeze mnie muzyki, nie mają znaczenia terminy takie, jak "blues", "jazz" czy "rock". Te pojęcia zlały się obecnie w jedno. Do nikogo nie należą. Ale przeszkadza mi, jeśli słyszę w mojej grze głos innego muzyka. Jest to sprzeczne z moim poszukiwaniem tego co nazywam "prawdą", co jest istotą tego, co nazywam muzyką. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że są też inne punkty widzenia.




Zobacz też inne tłumaczenie tego samego tekstu z nieistniejącego już portalu GuitarZone.org. Autorem tłumaczenia jest Jarek Dobrzański, a także oryginalny tekst w języku angielskim.

Zobacz pozostałe artykuly

Kanał RSS | Xięga Gości | Statystyki | Ankiety | Baner | Tech-info | Mapa | Nowości

© 2002 - 2017 Fulara.com
Wszelkie prawa zastrzeżone!
Kontakt: